Diety lodowej ciąg dalszy:)
Tutaj pisałam o najlepszych lodach, jakie do tej pory jadłam.
A że otworzyli kawiarnię w innym miejscu w Portland, to trzeba bylo dokonać kontroli jakości;)
Miejsce kawiarni - sprzedają też pyszną kawę i domowe wypieki - jest usytuowane w sąsiedztwie małych sklepików, uroczych domów z werandami i zieleni. Dla mnie to esencja mojego wyobrażenia o Portland.
| Psinka pilnuje sklepu z tureckimi wyrobami:) |
| Miedzy innymi: sorbet z kwiatów mniszka z jadalnymi wiosennymi kwiatami. |
| Podjadam lody Doktoranta. Lawendowy smak był najlepszy! |
| Sadzę, że niedługo otworzą kolejną kawiarnię:) |
| Kolacja w drodze do domu :) Apple-berries fruit tart z Salt&Straw z ich pyszną kawą. |
838 NW 23rd Ave
Portland, Oregon
http://saltandstraw.com/home.php
świetne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńPoprosze takie dwie kuleczki :) Zazdrosze troche tych 'ciekawych' smakow...
OdpowiedzUsuńLawendowe??? Wow, jako ogromny ice-cream monster chcialabym sprobowac wszystkich smakow z tej kawiarni!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko;)
jakie nietypowe smaki - super! chciałabym spróbować wszystkich :))
OdpowiedzUsuńa te pieski doczekały się jakiegoś loda?
w ubiegłym roku znaleźliśmy lody o nazwie 'krowie placki', które okazały się nazywać 'krowie plecki' ;D podobno nie byliśmy pierwszymi osobami, które źle przeczytały ;D
Fashionpart, dzieki!
OdpowiedzUsuńBachert, :) tylko dwie?
Moniko, lawendowe sa pyszne i nie smakuja, jak mydlo:)
Gosiu, :))) Dobre!
A smaki tam maja wysmienite :)
Gosiu, mam nadzieje, ze psinki sie doczekaly:) Ich pan stal w kolejce i one sa w niego tak wpatrzone:)
UsuńObjadlam sie we Francji, ze teraz zaledwie "tylko dwie" naprawde wystarcza ;))
OdpowiedzUsuńOj tam, lodow nigdy za wiele:)
UsuńJaki piękny jest ten pies na pierwszym zdjęciu.
OdpowiedzUsuńUwielbiam poznawać nowe miejsca.
OdpowiedzUsuńTa kawiarnia i lody to taka bardzo mi bliska rzeczywistość.
Dzisiaj też dokonywałam lodowych odkryć.
Miłego!
Sylwio, to prawda.
OdpowiedzUsuńAmber, my tez z Doktorantem bardzo lubimy poznawac nowe kulinarne miejsca. Dziekuje i wzajemnie.
W Polsce tradycyjnie....śmietankowe, owocowe...itd....gdy jestem na zagranicznych wojażach muszę wypróbować nowości. Narobiłaś mi apetytu....
OdpowiedzUsuńPs. Trafiłam tu przypadkowo, ale chyba zostanę na dłużej. Podoba mi się Twój blogowy domek- jeszcze sobie poczytam. Zapraszam do mnie. Pozdrawiam majowo!
Te lawendowe musiały być pyszne!!
OdpowiedzUsuńAgnieszko, wzdycham ciężko za tym miejscem i lodami:)).
My również potrafimy przemierzyć kawał miasta za naszą ulubioną kawą.Zawsze warto!
Uściski dla Was:))
Ależ cudne smaki :), a na pewno były pyszniejsze w takim fajnym otoczeniu :)
OdpowiedzUsuńUdanego tygodnia :)
Mniszek się u nas kończy, ale lawendę właśnie dostałam cały worek, może trzeba dosypać do lodów :)?
OdpowiedzUsuńWspaniałe zdjęcia, wspaniały klimat...i u mnie dieta lodowa...ku pochwale bioder!
OdpowiedzUsuńNie wiem czy pisałam, ale wciąż jestem pod wrażeniem "Domestic Diva" i rzeźnika :))))
przesyłam moc serdeczności
z Grabiny
Monika
Ale smaki! Mniszek, lawenda! Super!
OdpowiedzUsuńNajoryginalniejsze w PL jakie jadłam to o smaku kasztana. Smakowały jak połączenie orzechowego smaku, ze smakiem wylizywanego w dzieciństwie wprost z opakowania vibowitu :)
Szczerze zazdraszczam tych smaków! Nie myślą o filii w EU?:) A ja zawsze podjadam M.:P Uściski
OdpowiedzUsuńo jejuuu właśnie myślałam przed chwilą, że mam ochotę na lody...!
OdpowiedzUsuńwidzę, że u Was też piękna pogoda:)
uściski!
J
Moja dieta w ostatnim czasie polega właśnie na spożywaniu lodów..sądziłam,że nie mogę się oprzeć miętowym, latte czy sorbetom..ale lawendowe..mmmmm..jadę!:-)
OdpowiedzUsuńInsomnia, witaj i zapraszam:)
OdpowiedzUsuńAgnieszko, te lawendowe byly naj! Dobor smakow maja tam naprawde kreatywny;)
Alucho, tak, tak - niby byl tlok, ale jakis taki przyjemny:)
Jo, hehe nie wiem czy caly worek to nie za duzo;)
Moniko, dziekuje za odwiedziny, bardzo mi milo, ze az z Grabiny do mnie dotarlas:)) A moje biodra i brzuch tez sie bardzo ciesza na coroczna diete lodowa;) Nie mozna ich zawiesc;)
Jagodo, :):)
Mimi, no wlasnie nie wiem, ale moze trzeba ich namowic;)
Just, mam nadzieje, ze ochote na lody zaspokoilas;)
A pogoda niestety, ale juz nie jest piekna....ale ma sie poprawic:)
J., :):)
Usciski dla Was Dziewczyny:)
Skoro do następnego badania glukozy muszę się żywieniowo bardzo pilnować, będę pożerać wzrokiem Twe lodowe zdjęcia :) Ściskam, ściskam, w sumie to ściskamy :)
OdpowiedzUsuńAmebo, :)))
UsuńUsmiecham sie od ucha do ucha, i bynajmniej nie z powodu badania glukozy;) Sciskam Was rowniez:)
Ja tez jadlam lawendowe w tym tygodniu, w Budapeszcie. I mialy piekny ksztalt, kwiatowy, nie zwykle galki. Tak jak te:
OdpowiedzUsuńhttp://www.thelovelyroom.com/2011/08/flower-shaped-ice-cream-amorino-gelato/
pozdrawiam!
Ahora, o ja, bajkowe ksztalty maja:)
Usuń