Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doktorant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doktorant. Pokaż wszystkie posty

1 kwi 2012

Jego pogoda ducha rozświetla nawet ten najbadziej deszczowy z dni. I nadal zaskakuje.
"Moonwalk" przy kupowaniu butów i taniec towarzyski na środku centrum handlowego.
Doktorant w pełnej krasie:) Lubię to i lubię Go :)

30 mar 2012

O hobby Doktoranta i o tym jak gotuję ryż:)

Ostatnie kilka dni mijają mi głównie na wytęsknionym wypatrywaniu słońca. Sezon deszczowy uważam za rozpoczęty. Wiem, że się z deszczem w końcu polubimy, ale to potrwa. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to trwać aż do czerwca, tak jak to było w zeszłym roku. W międzyczasie nadrabiam trochę zaległości kulinarnych, książkowych i planuję, planuję, planuję. Za niecałe trzy miesiące będziemy siedzieć w samolocie z biletem w jedną stronę. Dziwne uczucie, to będzie mój pierwszy raz z biletem w jedną stronę - symbol nieodwołalnej zmiany. Jestem pewna, że Doktorat jeszcze przed wejściem na pokład samolotu, pomimo moich obiekcji, poinformuje mnie dokładnie jakim typem samolotu lecimy, jakie są jego mechaniczne atrybuty i jak pilot powinien reagować w razie czego....Bo mój Doktorant ma jedno hobby, które mnie w ogóle nie interesuje:) Namiętnie ogląda filmy dokumentalne o katastrofach lotniczych. A że pamięć ma Chłopak niesamowitą, to później z wieloma szczegółami muszę wysłuchiwać różnych lotniczych opowieści - zazwyczaj tragicznych. Chyba poproszę o przydzielenie siedzenia w samolocie z dala od Doktoranta;)































Podczas jednego z moich ostatnich kulinarnych uniesień przypomniałam sobie, że już dawno temu miałam się z Wami podzielić moim sposobem na gotowanie ryżu. 1 szklanka ryżu i 2 szklanki wody - znacie? Niezliczę ile razy dałam się nabrać na te proporcje, które nigdy jeszcze nie zakończyły się ugotowaniem dobrego, sypkiego ryżu, nie porzypominającego zbitej papki. W mój kulinarny gust, te proporcje się nie wpasowały. Tym bardziej, że często gotuję różne rodzaje ryżu - brązowy krótki, brązowy basmati z dzikim, jaśminowy, czarny. Szukałam aż znalazłam. Dla mnie perfekcyjny sposób na każdy rodzaj ryżu, który po ugotowaniu jest sypki i al dente, czyli tak, jak lubię najbardziej. W skrócie - ryż gotujemy trochę jak makaron:)

A bardziej szczegółowo: Jak ugotować sypki ryż?
(podpatrzone dawno temu tutaj i  trochę przeze mnie zmienione)

1.5 szklanki ryżu (u mnie czarny)
14 szklanek wody
1 płaska łyżeczka soli morskiej
duży garnek z przykrywką - przykrywka musi szczelnie zamykać garnek, jeśli nie jest szczelna to należy obramowanie przykrywki obwinąć folią aluminiową

Zagotować wodę z solą. Do gotującej się wody wsypać opłukany ryż, wymieszać. Na dużym ogniu ryż gotować przez 28-30 min (28 min ryż czarny, 30 min ryż brązowy). Garnka NIE przykrywamy. Mieszamy 2-3 razy podczas gotowania. Po 26 minutach można posmakować i sprawdzić stan ugotowania i po 28-30 minutach odcedzamy ryż na sitku przez 10 sekund. Wsypujemy ryż z powrotem do garnka. Przykrywamy garnek szczelnie przykrywką. Odstawiamy na 10 min - nie stawiamy na gorącej kuchence. Po 10 minutach odkrywamy garnek, mieszamy ryż widelcem i smakujemy, jeśli jest potrzeba dodać soli i gotowe.

Zasada jest prosta: 1 szklanka ryżu na przynajmniej 6-7 szklanek wody (im więcej tym lepiej). Bez względu na ilość ryżu zawsze wsypujemy ryż do wrzątku i gotujemy bez przykrycia max 30 min. Później, po odcedzeniu, zostawiamy na 10 min pod przykryciem. Polecam tą metodę bo naprawdę działa! Spróbujcie:)

13 mar 2012

Rozczula mnie, jak za każdym razem gdy wchodzi do pokoju spojrzy na mnie z uśmiechem. Znienacka skradnie całusa i zapyta się, w czym ma mi pomóc. Odprowadzi za rękę na parking do samochodu, jak jadę na zakupy bo akurat ma ochotę spędzić tą krótką chwilę ze mną. Przygotuje obiad, własną kulinarną inspirację i potem co chwilę się pyta, czy zgadnę jakich użył przypraw z uśmiechem zadowolenia. Może i jest to oczywistość, w końcu jesteśmy małżeństwem i miłość i dobroć nie powinny być czymś zadziwiającym. Ale w czasach, w których muszę zatykać uszy czytając panoszące się "krzyki" w internecie.W czasach, w których mam wrażenie jest coraz mniej wyważonych, rozważnych i rozsądnych dyskusji , tych słowem mówionym i pisanym, które przeprowadzane sa z coraz mniejszym zrozumieniem, tolerancją i empatią,  jestem wdzięczna za moje schronienie i mój spokój. Dużo spokoju, którego On jest częścią.
Wam też życzę dużo spokoju!

1 mar 2012

Stecce upieczone, chleb na śniadanie gotowy. Czekoladowe ciasto kusi. Zupa soczewicowa pachnie obłędnie, a ulepione pierogi czekają już tylko na podsmażoną cebulkę. Czuję się trochę jak przed naszą pierwszą randką. Mimo że pewien strajk na pewnym lotnisku napsuł duuuuużo krwi, a odwołany lot na lotnisku w Chicago wystawił nas na kolejną próbę cierpliwości, to i tak sie uśmiecham. Co tam takie przeciwności, jak już za moment przytulę Go mocno i w końcu wszystko wróci na swoje miejsce.
Oh, happy day in Oregon:)