I zawsze ten zapach, z którym zazwyczaj zasypiam bo często piękę wieczorem.
I zawsze ta sama niecierpliwość, żeby odkroić piętkę :)
I zawsze, nawet wtedy jak już moja codzienność się zmieni, chciałabym pamiętać ile radości przynosi mi pieczenie w tym starym, zdezelowanym piekarniku, w wynajętym mieszkaniu, gdzieś tam w Oregonie.
I zawsze chciałabym też pamiętać, że zwykła kromka domowego chleba jest powodem do uśmiechu nawet w te mało fajne dni.
***
Ten post jest z 3.06.2011...zawieruszył się gdzieś w przykurzonych zakamarkach a dzięki Agnieszce i jej odkurzonym poście przejrzałam swoje nieopublikowane archiwum;)
I tak bardzo pasuje do mojego nastroju...a raczej jego braku.
Ale domowe pieczywo rozchmurzy każdy dzień! ;)
Dużo się dzieje. Ważne spotkania, ważne decyzje.
Próba ogarnięcia biurokracji wizowej....
Doktorant zdecydowanie urodził się z nieodpowiednim paszportem.
Przerażające jest ile taki mały stempelek w małej "książeczce" może napsuć krwi i wyssać $$ z konta.
Wrócę jak się ogarniemy:)
Zostawiam Was z pysznym chlebem:))
Uściski dla Was!!!
Chleb żytni z suszonymi porzeczkami
(oryginał tutaj)
Na zaczyn:
200g mąki pszennej chlebowej (najlepiej wysokoglutenowej)
140g wody
3g soli
szczypta suszonych drożdży ( u mnie około 1/8 lyżeczki)
Wymieszać wszystkie składniki na zaczyn w misce.
Przykryć folią spożywczą.
Odstawić w temperaturze pokojowej na 24 godziny albo w lodówce na 48 godzin.
(jeśli zaczyn był w lodówce to przed użyciem należy zostawić go w temperaturze pokojowej przynajmniej przez godzinę)
Na chleb:
400g mąki żytniej (w oryginale mąka żytnia ciemna - ja dałam po prostu żytnią "rye flour")
120g mąki pszennej chlebowej wysokoglutenowej
340g zaczynu (cały zaczyn - u mnie 320g)
11g soli
410g wody
1 łyżeczka kawy mielonej (nie instant/rozpuszczalnej)
100g suszonych porzeczek
(w oryginale 100g rodzynek + łyżeczka nasion kminku)
Wszystkie składniki na chleb oprócz suszonych porzeczek umieszczamy w misce do miksera.
Miskujemy z hakiem przez około 8-10 minut.
Dodajemy porzeczki.
Krótko miksujemy do wymieszania się porzeczek z resztą ciasta.
Smarujemy ręce, czystą miskę i blat odrobiną oliwy.
Wyciągamy ciasto na blat i zagniatamy krótko.
(jak się ciasto lepi do blatu to pomaga skrobaczka do ciasta)
Wkładamy do czystej miski wysmarowanej oliwą.
Przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy na 1 godzinę.
Po godzinie wyciągamy ciasto na blat wysmarowany lekko oliwą (ręce też smarujemy oliwą) i lekko spłaszczamy w kształt okręgu.
Składamy po kwałku od zewnątrz do środka tworząc kulę.
Można sobie pomóc skrobaczką do ciasta.
Składamy po kwałku od zewnątrz do środka tworząc kulę.
Można sobie pomóc skrobaczką do ciasta.
Przekładamy z powrotem do miski.
Przykrywamy folią i odstawiamy na godzinę.
****
Po godzinie powtarzamy składanie.
Przekładamy z powrotem do miski.
Przykrywamy folią i odstawiamy na godzinę.
****
Wyrośnięte ciasto dzielimy na dwie części i:
1) Albo forujemy bochenki i przekładamy do koszyka/na płótno piekarskie wysypane mąką i przykrywamy ściereczką opruszoną mąką. Odstawiamy do wyrośnięcia na około 2.5 godziny (w oryginale1.5 ale wg. mnie to za krótko).
2) Albo smarujemy foremki lekko oliwą, opsypujemy mąką i przekładamy ciasto do foremek - wygładzić ciasto lekko wilgotnymi rękoma. Odstawiamy do wyrośnięcia na około 2.5 godziny.
****
Można też ciasta nie dzielić i upiec jeden duży bochen w garnku żeliwnym.
Formujemy jeden okrągły bochenek.
Zostawiamy do wyrośnięcia na lekko omączonym blacie i przykryty ściereczką opruszoną mąką na około 2.5 godziny.
****
Można też ciasta nie dzielić i upiec jeden duży bochen w garnku żeliwnym.
Formujemy jeden okrągły bochenek.
Zostawiamy do wyrośnięcia na lekko omączonym blacie i przykryty ściereczką opruszoną mąką na około 2.5 godziny.
****
W przypadku opcji 1 i 2:
W przypadku opcji 1 i 2:
Nagrzać piekarnik do 250C.
Przełożyć bochenki złączeniem w dół na blachę wyłożoną papierem do pieczenia / albo włożyć foremki do nagrzanego piekarnika.
Piec przez 5 minut.
Przełożyć bochenki złączeniem w dół na blachę wyłożoną papierem do pieczenia / albo włożyć foremki do nagrzanego piekarnika.
Piec przez 5 minut.
Zmniejszyć temperaturę do 210 i piec kolejne 25 minut.
Chleb jest upieczony jeśli postukany od dołu wydaje głuchy odgłos.
Wyłaczyć piekarnik i zostawić chleb w piekarniku na kolejne 10 minut.
Studzić na kratce.
****
Jeśli pieczemy w garnku żeliwnym to wyrośnięty chleb przełożyć złączeniem w dół do garnka wyłożonego papierem do pieczenia. Przykryć przykrywką. Wstawić do zimnego piekarnika.
Nagrzać piekarnik do 250C.
Piec 5 minut w 250C.
Zmniejszyć temperaturę do 210 i piec kolejne 25 minut.
Ściągnąć pokrywkę od garnka i dopiekać 10 minut.
Wyłaczyć piekarnik i zostawić chleb w piekarniku na kolejne 10 minut.
Studzić na kratce.
****
Jeśli pieczemy w garnku żeliwnym to wyrośnięty chleb przełożyć złączeniem w dół do garnka wyłożonego papierem do pieczenia. Przykryć przykrywką. Wstawić do zimnego piekarnika.
Nagrzać piekarnik do 250C.
Piec 5 minut w 250C.
Zmniejszyć temperaturę do 210 i piec kolejne 25 minut.
Ściągnąć pokrywkę od garnka i dopiekać 10 minut.
Wyłaczyć piekarnik i zostawić chleb w piekarniku na kolejne 10 minut.
Studzić na kratce.
Smacznego!
****
Uwagi:
* Im mąka chlebowa będzie miałam wyższy gluten tym lepiej ciasto będzie wyrastać.
* Ciasto po wyrobieniu i składaniu dwa razy ładnie zachowuje kształt. Na ostateczne wyrastanie, przed włożeniem do garnka, zostawiłam ciasto na blacie opruszonym mąką.
* Ciasto po wyrobieniu i składaniu dwa razy ładnie zachowuje kształt. Na ostateczne wyrastanie, przed włożeniem do garnka, zostawiłam ciasto na blacie opruszonym mąką.
* Jeśli nie zjemy chleba przez kolejne 3 dni to można trzymać chleb w szczelnie zamkniętym worku foliowym w lodówce albo go zamrozić.
* Można oczywiście wyrabiać ciasto ręcznie - wtedy radzę wyrabiać w dużej misce i często zanurzać ręce w odrobinie oliwy co ułatwi pracę z tym lepiącym się ciastem.


Agnieszko ach te Twoje chlebki! Mniam, wygląda obłędnie, chętnie wprosiłabym się na taką piętkę!:) Co do nastroju to chyba taki okres, pogoda nijaka...pocieszające jest to, że na pewno minie:) Oby jak najszybciej! Niech wszystko układa się po Waszej myśli! Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńWitaj Agnieszko, dawno cie nie bylo:) I jak zwykle wracasz z pysznym przepisem! Zycze poprawy nastroju!
OdpowiedzUsuńMimi i Ahora, dziekuje:) Mam nadzieje, ze jak juz wszystkie imigracyjne sprawy zostana zalatwione to i nastroj wroci na swoje miejsce :)
OdpowiedzUsuńNastrój przyjdzie.Lepszy,radosny.
OdpowiedzUsuńJuż kromka tego chleba dałaby mi sporo dobrej energii.
Świetny pomysł z porzeczką!
Pozdrowienia.
Amber, zdecydowanie! Domowy chleb dobry na wszelkie smutki:)
UsuńUsciski!
Usciski kochana, trzymam kciuki za lepszy nastroj.
OdpowiedzUsuńI powodzenia z biurokracja, mam nadzieje, ze wszystko da sie zalatwic po Waszej mysli.
Madziu, dziekuje! Nadal walczymy z biurokracja ale mam nadzieje, ze juz niedlugo odetchniemy.
UsuńSciskam!
Agnieszko, moc cieplych mysli zatem dla Was i zacisniete kciuki, by wszystko juz za niedlugo pozytywnie sie rozwiazalo.
OdpowiedzUsuńA chlebem bardzo chetnie sie pocestuje, wszak nie ma nic lepszego, niz taki domowy, swiezy bochenek :)
Pozdrawiam serdecznie!
Beo, dziekuje serdecznie!:) Usciski!
UsuńAgnieszko, trzymam za Was mocno kciuki! Nie puszczę, dopóki nie powiesz;)
OdpowiedzUsuńA chleb wygląda przepysznie;)
Ściskam Cię mocno!
Aniu, dziekuje Ci bardzo:) Jeszcze troche potrzymaj kciuki zacisniete:))
UsuńUsciski!
Agnieszko, nie puszczam;););)
UsuńUściski!
Juz rozumiem o jakich sprawach pisalas ;)
OdpowiedzUsuńZycze szybkiego 'stempelka' i zeby zycie wrocilo do normy, brakuje mi Twoich wpisow!
Do milego :)
Bachert, dziekuje!!! Juz tez chciałabym tutaj wrócić ale narazie moje myśli zaprzątnięte są tylko wizowymi tematami...monotematyczna jestem ostatnio;)
UsuńUsciski!
Chleb wygląda pięknie. Znów mi przypominasz, że i ja "powinnam" się zabrać za taki wypiek ;). I powiem Ci, że kromka świeżego chrupiącego chleba posmarowana masłem jest lekiem na całe zło :). Na mnie działa to lepiej niż czekolada ;).
OdpowiedzUsuńPowodzenia i prostych ścieżek we wszystkim co przed Wami :)
Alucho, zabierz się za chlebki koniecznie, to naprawdę nie jest trudne:)
UsuńDziekuje Ci! Usciski!
Zupełnie zaskoczyłaś mnie tym połączeniem i pierwszy raz w życiu spróbuję upiec taki chleb.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, trzymaj się ciepło!
Ola
Rikikiki, cieszę się. Daj znać jak Ci wyszedł:)
UsuńSerdeczności!
Agnieszko, od razu widac, że pieczenie chleba to dla Ciebie rytuał, który uspokaja i koi nerwy:-)).
OdpowiedzUsuńZa każdym razem, kiedy widzę u Ciebie chleb, wiem, że mnie czymś zaskoczysz:-)). Podziwiam lekkość i sprawność z jaką wychodza spod Twoich rączek te piękne bochenki...I jak Ty to robisz, że Twoje słowa mają na mnie taki zbawienny wpływ?. Zawsze po Twoim kulinarnym poście, obiecuje sobie, że bede więcej piekła, gotowała, smakowała, próbowała....itd. Nakrecasz mnie jak nic;-))). Dzieki Ci za to!!
Sprawy wizowe od lat były i bedą bólem w...Ten kraj kocha biurokrację, ona została dla niego stworzona!!
W dodatku, oni tutaj dobrze wiedzą jak człowieka skutecznie zniechęcić i upszykszyć cały proces...brr!!!
Temat ten zostawie, bo mogłabym w nieskończoność, a to nie czas i miejsce...może kiedy indziej.Teraz Wy jesteście najważniejsi.
Życzę wytrwałości. Trzymajcie się!!
Agnieszko, oh tyle miłych słów:) Dziękuję:))
UsuńJestem pewna, że niedługo i Ty będziesz mnie zaskakiwać i inspirować Twoimi chlebami:))
PS A wizowe sprawy tym razem dotyczą Europy bo Doktorant to nawet do Europy potrzebuje wizę. Ach, a wizy do Stanów to odrębny temat;)) Też już przerabiamy od kilku lat :) Śmieję się, że jak jeszcze trochę tutaj zostaniemy to będę miała w paszporcie cały alfabet amerykańskich wiz...;)
Uściski!
Masz rację,domowy bochenek dopiero co upieczonego chleba to istna magia!pocieszy zszarganą życiem duszę,utuli do snu ciepłą nutą zapachu(także lubię piec wieczorem;)
OdpowiedzUsuńprzepis zapisuję:)
Pozdrawiam ciepło!
M.
Monisiu, pięknie to ujełaś. I to wieczorne pieczenie jest bardzo kojące.
UsuńPrzepis polecam i daj znać jak zrealizujesz:)
Usciski!
Mmmm...ten chleb wygląda jak marzenie ;D Będę miała teraz trochę wolnego i planuję podszkolić się w pieczeniu chleba, na pewno będę korzystała z Twoich przepisów!
OdpowiedzUsuńKemotko, daj znać jak zaczniesz piec, służę poradą:)) Usciski!
Usuńo jejj..aż zachciało mi się piec chleb..taki prawdziwy właśnie...:)
OdpowiedzUsuńuściski i życzę szybkiego załatwienia spraw!
J
Just, taki prawdziwy chleb jest naj:)) Sciskam!
Usuńejkh.. a wydawało mi się, że zostawiłam tu komentarz... Agnieszko kochana, trzymaj się ciepło i wracaj szybko! I życzę Wam powodzenia w Waszych działaniach. A Twój chleb wygląda jak zwykle pięknie :)
OdpowiedzUsuńDzieki Owiecko! Zalatwiania jeszcze duzo ale kazdy dzien zbliza nas do celu:) Sciskam!
UsuńWygląda ( i pewnie smakuje) przepysznie!
OdpowiedzUsuńDokladnie tak, smak ma boski:)
UsuńAgnieszko, uwielbiam pieczenie, a raczej cały proces robienia chleba.
OdpowiedzUsuńUspakaja mnie tylko, gdy wychodzi... ;)
Piękne fotografie. Ostatnio uwielbiam kulinarną fotografię.
Niby nad nią pracuje, ale potem stwierdzam, że moje wyroby są za mało atrakcyjne.
A Twój taki oryginalny.
Życzę więc szybkiego ogarnięcia spraw, niech się ułożą po Waszych myślach!
Uściski!
Toniu, ja rowniez. Wymaka planu, skupienie, nie mozna sie spieszyc...wyciszajcy to proces bardzo.
UsuńDziekuje Ci serdecznie!! Usciski!
fajny chlebek z porzeczkami ale prosze popraw tytul
OdpowiedzUsuńkasia z warszawy
Kasiu, oj ale ze mnie gapa! Dziekuje Ci bardzo za zwrocenie uwagi. Pozdrawiam serdecznie :)
Usuń