Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty

8 kwi 2012

Pacific Ocean.

Marzenia się spełniają - trzeba tylko czasami dokonać właściwego wyboru. W sobotę powdychałam na spokojnie oceaniczną bryzę patrząc na rozmyty w oddali horyzont...zamiast jechać z samochodem do przeglądu, sprzątać i robić pisanki. I mam wielką ochotę dodać - Yupiiii!!! :) 
Marzenie w trakcie spełniania się.


Made by Doktorant, oprócz serca:)

21 mar 2012

Surówka na pierwszy dzień wiosny.

Długo wyczekiwany, z utęsknieniem. Pierwszy dzień wiosny, o którym ćwierkają nie tylko ptaszki tu i ówdzie, ale mam wrażenie, że wszyscy. Nie może przejść niezauważony, zatem i ja dołączam się do tłumów wiosennych miłośników:) "Świetuję" patrząc przez okno na niezmienną, zimowo-deszczową oregońską aurę. A pocieszam się surówką i odświeżoną wiosenno-letnią garderobą :)































Surówka z czerwonej kapusty, marchewki z suszonymi śliwkami i pestkami dyni
(na 2 porcje)

1/4 drobno poszaktowanej czerwonej kapusty
2 marchewki starte na tarce od dużych oczkach
4 suszone śliwki drobno pokrojone
2 łyżki pestek dyni uprażonych na suchej patelni
sok z 1/2 cytryny
2 łyżeczki oliwy
1/2 łyżeczki octu balsamicznego
miód (około 1/2-1 łyżeczki)
sól i pieprz

Wymieszać wszystkie składniki, odstawić na pół godziny i gotowe:) Smacznego!

































Happy Spring! :)

26 maj 2011

Pierwszy znaleziony w Oregonie bez.
Przy ostatnim blasku zachodzącego słońca.
Dla Mamuni.
Dla nas zawsze z bezgraniczną cierpliwością, bezwarunkową miłością i nieustającym wsparciem.
Niezwykła w swojej zwyczajności.
Piękna. Moja. Najlepsza. 

22 maj 2011

Blade lico muśnięte słońcem nabrało barw...
Chciałabym tak opisać moje spotkanie ze słońcem.
Ale tak naprawdę to jest czerwony nochal i inne nierównomiernie opalone miejsca na moim ciele.
Pozycja na wpół-leżąca na tarasie z książką w ręku i amnezja. 
Słońce świeci? Jakie słońce? 
I mam za swoje!:)
A sobotnie niebo późnym popołudniem odstawiło teatr barw i kształtów.

18 maj 2011

Zima w Maju. "Alzacka" sałatka ziemniaczana.

Nasze mieszkanie jest zimne i ciemne. Mogę wam również przedstawić plan dnia sąsiada z góry bo czasami mam wrażenie, że mieszka z nami. Niestety przy wyborze tego mieszkania nie było opcji "jazdy próbnej" jak przy wyborze nowego samochodu i te wszystkie mankamenty wyszły z opóźnieniem. I jeśli do tego dodamy zmienną pogodę, która zmusza mnie do ogrzewania mieszkania w połowie maja to nic dziwnego, że włącza mi się marudzenie i marzenia o 40 stopniach w tropikach, na leżaku z napojem z parasolką - mimo, że pewnie wytrzymałabym w tym upale nie dłużej niż 5 minut.
Ja nadal czekam na światło, które obudzi mnie do wiosny i lata, do długich spacerów po parku. Do odkrywania nowych miejsc w Eugene. Dwa dni w zeszłym tygodniu daly mi nadzieję, że to już. Że to już czas na sandały i krótki rękawek...i na okulary słoneczne. Ale jednak jeszcze nie.
Nadal czekam.


***

W mojej kuchni jest teraz dużo prostych i powiedziałabym "zimowych" dań. Zupy, dużo warzyw na ciepło i dań pieczonych. I faza na ziemniaki. Przez długie miesiące jedliśmy ziemniaki maksymalnie raz w miesiącu ale ostatnio mam na nie ochotę coraz częściej. W najróżniejszych wersjach lądują na naszych talerzach średnio raz w tygodniu. Były już pieczone a'la frytki, placki ziemniaczane, ziemniaki z sosem jogurtowo-koperkowym, ziemniaczane puree z serem fetą. A to wszystko ku uciesze E., który uwielbia ziemniaki i mógłby je jeść codziennie. Tą sałatkę - a raczej jej wersję, jadłam po raz pierwszy we Francji. Pojechaliśmy na ślub mojej kuzynki. Nocleg mieliśmy w domku gościnnym ex-sąsiadki mojej "Francuskiej" części rodziny. O ile pamięć mnie nie myli to właśnie ta przesympatyczna sąsiadka przyniosła nam ją do kolacji. Prostota. Ziemniaki, zeszklona cebula, pietruszka i sos vinaigrette. Nie wiem czy to była typowa Alzacka sałatka ziemniaczana. Po kilku latach jej robienia, wypracowałam swoją wersję. Jeśli lubicie boczek, to wydaje mi się, że pasowałby tutaj podsmażany boczek albo jakaś kiełbasa -ale ponieważ mój E. wieprzowiny nie je więc nie powiem wam jak smakuje z boczkiem:)

"Alzacka" sałatka ziemniaczana
1 kg ziemniaków ugotowanych w mundurkach
pęczek pietruszki
1 duża albo dwie średnie cebule
olej słonecznikowy
ocet balsamiczny (1 łyżka)
ocet winny (2-3 łyżeczki)
sól i pieprz do smaku


Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie w mundurkach (uwaga, żeby nie były za miękkie!) - można ugotować wcześniej.
Pietruszkę drobno siekamy.
Cebulę obieramy i kroimy w piórka.
Na oleju szklimy cebulkę - podobnie jak to karmelizacji na mały ogniu przez około 20-30 minut a 5 minut przed końcem dodajemy łyżkę -  albo więcej, wg. uznania i smaku -octu balsamicznego.
Ostudzone ziemniaki obieramy i kroimy w plasterki.
W misce mieszamy ziemniaki, z pietruszką i cebulą. Dosalamy i pieprzymy do smaku.
Na końcu dodajemy octu winnego - około 2-3 łyżeczek lub wg. własnego uznania.
Smacznego!


Uwagi: Robię tą sałatkę najczęściej w pokazanej wersji. Ale mam jeszcze dwie inne, rzadziej pojawiają się na stole ale też są pyszne:
1. Można zeszklić cebulę na mniejszej ilości oleju i jako sos podać swój ulubiony sos vinaigrette (mój bazuje zawsze na oliwie, czosnku, soku z cytryny, musztrdzie dijon i miodzie).
2. Można również zrezygnować z zeszklonej cebuli na rzecz szalotki pokrojonej w piórka i do tego koniecznie sos vinaigrette.

6 kwi 2011

Niedzielne migawki.

W środku tygodnia wspomnienia o niedzieli.
Pogoda nas rozpieszcza ostatnio. Też mamy wiosnę w Oregonie :)
Ostatnia niedziela była kolejnym pięknym, wczesno-wiosennym dniem.
Bardzo mi się tutaj podoba rytm pór roku, którego nie było w Teksasie.
Tam były trzy pory roku: ciepło, cieplej i upał :)
Nie było zakwitających drzew czy zapachu trawy po porannym deszczu.
A tutaj jest pięknie z cała gamą wiosennych barw.
Mamy też deszcz, słońce i później tęczę na deser, za którą ostatnio goniliśmy:)









23 mar 2011

Na dobry początek dnia. 
Albo na koniec :)

14 mar 2011

Bo początek wiosny to zapach prania suszonego wiatrem.


12 mar 2011

Wiosenne porządki.

Dzisiaj mamy cudowną pogodę i miałam nadzieję na spacer w słońcu z aparatem w ręku. Ale okazuje się, że najpierw muszę zrobić wiosenne porządki - aparatu:) Po serii zdjęć pięknego nieba okazuję się, że kurz zalega nie tylko w zapomnianych zakamarkach domu ale także w aparacie :(
Zatem, wycofuję się zrobić porządek a Was zostawiam z migawkami dzisiejszej wiosny:)
Miłej soboty i niedzieli!



"duża" ja ;)

I jeszcze jedno:)